środa, 31 grudnia 2014

2014 (1) Rzeczy najgorsze

Zblizą się moment, w ktorym powinno sie jakoś podumować rok. Dzisiaj zamiesczę pierwszą część podsumowania. wynika to, z chęci zrobienia kiedyś czegoś w odpowiednim momencie i i tak nieudanego Sylwestra. Ustalenie, ktora z tych reczy byla ważniejsza

Podsumowanie Blogowe

Nie wiem, czy jest coś o czym warto pisać. Wiem tylko, że poziom wygląda lepiej niż w zeszlym orku, więc jeżeli utrzymam podobne tempo zmian, to około 2150 da się czytac wszystko, co tu zamieszam, ale wtedy zacznie się atak Daleków, więc na znaczaća poprawe nie ma co liczyć. Niezależnie od tego, w tym roku kila osób nawet przeczytało teksty z tego bloga. Kilka z nich nawet celowo.(chociaż ktoś trafił tutaj szukając analizatorni z fanfikami o Vetinarim). Jest lepiej niż zeszłym roku kiedy (według statystyk) nie zaglądał tu nikt. W poprednim miejscu było niewiele wóecj osób. W każdym razie niem wiem czy to dobrze. Do tych, ktorzy celowo tu weszli pozsotaje mi powiedzieć tylko: mam nadzieję, że to co tu napisalem za zaszkodziło za bardzo. Ewntualna lista noek, torych wstydzę sie najmniej pojawi sie być może drugiej części wpisu. Resztę wpisu pozostaię na ranking rzeczy najgorszych w tym roku.  Jak każdy z takich rankingow jeston niepelny i mocno ograniczony, ale zawiera on kilka rzeczy o ktorych najbardzej chcialem napisać. Ograniczę się tym razem też tylko do jednego zdania.

Komiks Najgorszy.

W sytacji obecnych cen i dostępnosci komiksów staram sie wybierać takie, co do ktorych jestem właćiwei pewny ich jakości. Nie zmienia to faktu, że czasem trafię na rzeczy złe. Przykładem tego jest to oto dzieło:



Jeżeli ktos chce dowiedzieć się co jest złe we współczesnym komiksie, to panowie Dufaux i Xavier, dostarczą tego swojej Krucjacie. Zle jest tu wszystko: fabula, rysunki, kolory, realia. Poziom tomu pierwszego utrzymuje też tom drugi, ktory wyglada jak Blackadder oraz Monty Python i Święty Graal robione całkowicie na poważnie i "mrocznie"

Niehonorowa wzmianka: Krzyżacy
Najgorszy z komiksów dobrych: Lucie Lomova Anna Chce Skoczyć. Nie jest to zły komiks. Po porstu w tym roku poznalem znacznie lepsze rzeczy, a rozwiązanie akcji w stylu  Vaclav Havel ex Machina jest po prostu glupie. 

Serial Najgorszy


Outlander. Jedno slowo wystarczy za setki innych. Niewiele brakuje najnowszym sezonom Sleepy hollow i Demonów Da Vinci.

Książka Najgorsza

Równorzedne pierwsze miejsce: Zamek Eymericha, i Córka Wokulskiego Romana Praszyńskiego do której też notka o Zamku moze się odnosić.

Najgorsza z ksiażek dobrych: Gene Wolfe Pokój, niestety. 

Film Najgorszy

Wiem, że w tym roku pojawiło się wiele zlych filmów. Niestety na własne życzenie obejrxałem zeszłoroczne dzieło pana Yusry Kru: Vikingdom jeżeli ktoś zastanawia się, jak wygladałoby 300 w realiach wikińskich, może się o tym przekonać. Przede wszystkim nie ma tu żadnego poszanowania dla realiów. Dostajemy zamiast tego kuriozalną fabułę i jescze gorszą grę aktorską. 
Ewentualnie: Londyński Bulwar

Obiecuję że dryga częśc podsumowania będzie wygladać minimalnie lepiej. Nie wiem jednak, czy tak będzie.

niedziela, 28 grudnia 2014

Kroki w nieznane-2014


Nie napisałem żadnej notki z okazji świąt. Postaram się zatem udawać, że ta ma jakiś związek. Teoretyczna obfitość prezentów może być lączona z obfitoscią opiadań w antolgii wychodzącej w grudniu. Opis opowiadań może też być pierwszą częscią podsumowania roku. Poprzednie czesci koroków przygotowały już mnie na to, że mogą być wnich teksty genialne, teksty dobre, teksty średnie, teksty złe oraz Koty Pawłowa i Otwórz Oczy. Przed przeczytaniem tego tomu antolgii moje oczekiwania były równie duże jak i obawy. Ostatetcznie tom wypadł dobrze. Dobrą wiadomością jest też większa niz ostatnim tomie ilość tekstów nowszych.

Pierwsze z opowiadań Tęsknota za Langalaną pojawiającego sie już drugi raz w antologii Mercurio D. Rivery opisuje historię kontaktów między ludźmi a kosmitami uważającymi ich za ideał piękna z punktu widzenia przedstawicielki tej rasy. Jest to dobry, tekst pozostający w silnym związku z twórczości Ursuli Le Guin.

Następny tekst to Zdobycz ojca Christophera Greena. Zaletą tego kilkustronicowego tekstu jest jego atomsfera i umiejętnosć budowania napięcia.

Brandon Sanderson tym razem ponownie pojawia się w antolgii z klasyczną space operą. Jego Pierworodny opisuje historię młodego aryskoraty zawsze pozostającego w cieniu swojego starszego brata, genialnego dowódcy. Z czasem okazuje się jednak ,zę jego relacje z nim są bardziej skomplikowane. Opowiadanie nie jest tak dobre, jak to z zeszłorocznych Kroków, ale wciąż jest dobrze napisane i poprowadzone.

Pierwszy raz w antologii pojawia się fantastyka chińska. Reprezentuje ją Cixin Liu. Jego Wędrująca Ziemia opowiada o ucieczce całej planety przed mającym się zmienić w cerwonego olbrzyma Słońcem.  Trudno nie odmowić Liu skali i rozmachu pomysłu. Oczywieście ważna jest też jest warstwa poolityczna tekstu z jego stosunkiem do działań wladzy i zachowań ludzkich.

Następne opowiadanie to Szmaciarz Pryi Sharmy.  Umieszczony w Liverpoolu, w realiach alternatywnej rewolucji przemysłowej. Autorka dobrrze pokazuje rozwarstwienie społeczne i sytuację, w której biedni oddaja wszystko dla pieniędzy. Jest to kolejny dobry tekst.

Ostatnia Rafa Garetha L. Powella. zaczyna się w momencei kiedy po uzyskaniu przez sieci NASA poziomu sztucznej intelgiencji  zaczynają one manipulować materią przez nanoboty. Jest to tekst przyzwoity.

Kolejnym kilkustronicowym i najstarszym (z 1989 roku) opowiadaniem jest Nurek Braulio Tavaresa. jest to drugi tekst poświęcony kontakom z kosmitami. Tym razem pokazny jest kontakt z Obcymi funkcjonującymi całkowicie inaczej i na zawsze zmieniającymi rozmawiającego z nimi. Jest to jeden z lepszych tekstów.

Niestety potem poziom antologii spada. Przykładem tego jest Rekin! Rekin! Raya Cluleya tekst w założeniu miał być satyrą i dekonstrukcją horrorów o rekinach. Niestety nic z tego nie wychodzi a sam tekst dodatkowo jest rujnowany przez irytującego narratora.

Kolejnym przykładem tego jest Wiktor Toczinow. Jego Krzyż Św. Jerzego. ma być satyrą na Putinowską Rosję. Niestety jest niespójny innudny z wyjątkiem kilku scen wyglądających jak wyjęte z Kotów Pawłowa.

K.J Parker pojawia się w antologii po raz trzeci. Jej (Jego) Zabójca Smoka z Merebarton to najlepszy tekst antologii. Zaczyna się gdy rycerz otryymuje wiadomośc o smoku w pobliskiej mu wsi. Parker po raz kolejny zaskakuje w swojej twórczości i po raz kolejny daje popis swoich umiejętność iw dobrze napisanym teksćie.

Nasza Krew to drugi rosyjski tekst w tegorocznej antologii. Ina Goldin w swoim opowiadaniu stara się pomieścić imperializm, wapmiry, szkolnictwo i totalitaryzm. Problemem jest tylko to, że nie za bardzo udaje jej się to połączyć. Szkoda, bo świat posiada potencjał.

Jonathan Sherwood w Głebi Siwego Oceanu przedstawia historię lostu w kosmos koncentrując się na realiach technicznych. Akurat ten tekst nie wywarł na mine sczególnego warażenia, z blizęj nieokreślonego powodu.

Trudno mi oceniać Pułkownika Petera Wattsa jako samodzielny tekst. Cała jego wartosć ujawiania się w w ziązku z Ślepowidzeniem i jako taki warto go przeczytać.

Przedostatki tekst to powrót Jonathana Lethema do antologii. Jego Zatwardziali Kryminaliści opisuja historię skazanego w więzieniu o ścianach stworzonych ze skazańców.  Jest to klejny dobry tekst w antologii.

Ostatni tekst zbioru to Dziewięć śmierci Doktora Valentine'a Johna Llewellyna Proberta Jak tekst Cluleya osadzony jest w konwencjach horrorowych. W przeciweństwi do niego poatrafi dobrze nimi operować i stworzyć coś ciekawego.  Jest to kryminał omorderstwach powiążanych z filmami z Vincentem Price'em.

Tegoroczny tom będę wspominać dobrze.  Było w nim kilka tekstów słabszych, jednak ostaecznie nie wpłynęły na mój odbiór opowiadań w nim zawartych.

piątek, 19 grudnia 2014

China Miéville Toromorze Zysk i S-Ka Poznań 2014


Z twórczością Miéville'a mam zawsze problem. Pisalem już o tym przy Ambasadorii. (Po zobaczeniu tego co dokładnie napisałem, myslę że nie bylo tego widać Ta notka byla jescze gorsza niż przeciętny tekst z tego bloga) Nie chodzi o to, że uważam, że jest zła, ale o to że momentami niezwykle blisko jej do Artura Szyndlera. Miéville często nie wie kiedy się zatrzymać i upycha do swoich książek wszystko, co wymyśli niezależnie od tego, czy ma to sens. Sam pomysł też niebezpiecznie kojarzył mi się z innym dzielem kolejowej fantastyki, czyli nie Grabińskim, tylko Snowpiercerem (nie wiedziałem go do dzisiaj, sam trailer i opis mi wystarczył). Moje oczekiwania były więc mieszane i obawiałem się, że jego najnowsza młodzieżowa powieść będzie  bujdą na resorach. Jak  wyszło?  Było dobrze.

Najważniejszą rzeczą w książce jest tytułowe Toromorze. Jest to bezkresna pustynia pokryta torami i rozjazdami, dzieki ktorej pociągi moga się po niej poruszać jak statki. Nad nią wznosza się wzgórza i płaskowyże wysp i kontynentów. Pod jego powierzchnią zamiast wielorybów poruszają się ogromne kretoszczury. Lączy w sobie dwie rożne rzeczy: Nie ma żadnego sensu, nawet jak na Miéville'a i jest naprawdę fajne. Wiem, że wielu osobom to może sie nie spodobać, ale ja dobrze oceniam ten pomysl. Lepiej też  nie zastanawiać się jak to właście działa, bo nawet udzielone odpowiedzi  nie wystarczą.

W fabule widać inspiarcje Stevensonem czy Moby Dickiem. Jej głownym bohaterem jest Sham, pomocnik lekarza na kertowinku kapitan Nephi polującej na kretoszczura Okpi-Jacka. We wraku jednego z pociągów zanajduje on kartę pamięci aparatu zawierającą tajemnicze zdjęcia. Później porowadza one go do śladów pewnej wyprawy. Na swojej drodze pojawiają się kolejne wątki z morskiej powiesci przygodowej odpowiednio zmienione w realiach świata. Powiesć stara się cały czas dostarczać rzeczy zmieniających oczekiwania czytlenikow, co biorąc pod uwagę ze jest to teoretycznie postapokalipsa dla młodzieży, jest bardzo dobre. 

Postaci wyszły autorowi dobrze. Nawet jeżeli zdarzją się im problemy z charakteryzacją to daleko im do kilku wyskoków postaci z Dworca Perdido, chociaż jeden z pomysło Sham to pozimo przenikliwości Isaaca den Grumbellina  Zarowno Sham, Caldera i Dero, Kapitan Nephi czy Doktor Fremlo to dobrze napisane postaci.

Moim zdaniem warto ją przeczytać, chociaż spodziewam się że mogą być ludzi dla ktorych pomysl ten przekracza granice zawieszenia niewiary.

niedziela, 7 grudnia 2014

Sofia Samatar Cudzoziemiec w Olondrii MAG Warszawa 2014


Wydana w zeszłym roku pierwsza książka Sofii Samatar od razu została dobrze przyjęta w momencie oryginalnego wydania. Chwalona była między innymi pomysłowość autorki i poetckość jej języka. Jak zwykle przy takich rzeczach trochę bałem się, że z jakiegoś powodu nie spodoba mi się.  Moje początkowe oczekiwania były zwiazane z też z tym, ze przeczytałem właśnie Miasto Śniących Książek Moersa. Z tego powodu myślałem, że książka Samatar może być do niego zbliżona.  Najprościej mogę napisać o tej książcze, że jest bardzo dobra i zalecić jej przeczytanie.

Calą fabułę można naprawdę szybko strescić.Książka jest pamiętnikiem Mistyka Jevicka z Tyonu, syna handlarza pieprzu z jednej z Wysp Herbacianych handlujących z Olondrią. Jevick opowiada o swoim życiu na wyspie i poźniejszej nauce u Olondryjskiego nauczyciela, od ktorego dowiaduje się o literaturze tamtego imperium i vallon, olondryjskich książkach. Gdy jego ojciec,  umiera, musi on zamiast niego wyruszyć do Bainu, stolicy imperium, by handlować zamiast niego.  Na statku na chwilę spotyka się z Jissavet, dziewczyną chorujacą na ktyna. Gdy dociera już do miasta, zaczyna je poznawać. Jako cudzoziemiec nie wie nic o jego zwyczajach. Z tego powodu uczestniczy w Święcie Ptaków. Jego udział w nim kończy się tragicznie. Odkrywa, że Jissavet niedawno zmarla i zaczyna go nawiedzać jako anioł. Od tego momentu zaczyna szukać pomocy u różnych osób.  Ważniejsze od samej fabuły jest to jak jest opowiedziana. Zaletą ksiązki jest jej baśniowość. Trudno wypowiadać mi się bez znajomości oryginału, ale język opisów zbliża trochę ksiązkę doVallon. W tym jest ona bliższa nie Moersowi, ale Catherynne M. Valente czy Jeffreya Forda. Do inspracji ich tworczością autorka zresztą przyznaje się na swojej stronie wśród innych autorów. Warto przy tym wspomnieć o bogactwie nawiązań kryjącym się w książce.

Warto pochwalić też pomysłowość  autorki. Widać ją w umiejętnym stworzeniu kultury świata powieści. Ciekawe elementy można dostrzeć w każdym z elementó powieści, jak choćby we fragmentach Olondryjskiej literatury. Dobrze pokazuje też jak można tworzyć oryginalne światy. 

niedziela, 30 listopada 2014

Walter Moers Kot Alchemika Wydawnictwo Dolnośląskie Wrocław 2010


Miasto Śniących książek bardzo mi się podobało. Postanowiłem jak najszybciej pozanać inne książki Moersa. Sequel Miasta, Labirynt Śniących Książek zebrał trochę gorsze recenzje. w wyniku tego ostatecznie wybrałem książkę powstałą bezpośrednio po Mieście. Uważam, że było warto.

Kot Alchemika to retelling opowiadania Kot Lusterko Gottfrieda Kellera. Jednocześnie jest też w realiach Camońskich napisanym przez Hildegunsta retellingiem baśni kulinarnej Gofida Lettkerla. Nie zam pierwowzoru, więc nie mogę z nmi porównać tej książki. Jednocześnie nie powoduje, że nie mogę niczego napisać o książce.

Powieść zaczyna się w momencie, w ktorym krotek Echo, przedstawiciel Camońskiego rodzaju kotów, umiera z głodu po śmierci swojej pani. W tym momencie Eisspin, głowny Przeraźnik Sledwai, najbardziej chorego miasta w Camonii, propunuje mu umowę. Obiecuje karmić go przez miesiąc, jeżeli po jego upływie będzie mógł go zabić i użyć jego tłuszczu do dzialań alchemicznych.  Podczas tego mieśiąca zaczyna jednocześne uczyć go tajników wiedzy lachemicznej. Echo cały czas próbuje znaleźć możliwość uratowania się przed śmiercią. W trkiecie tych działań spotyka na swojej dordze wiele posctaci takich jak Skóroperze, sowę Fiodora F,. Fiodora, czy ostanią przeraźnice w mieście.

Zaletą tej ksiązki, tak samo jak Miasta, jest pomysłowość autora. Po raaz kolejny zapełnia on swoją powiesć ciekawymi postaciami, dobrymi opisami i oryginlanymi pomysłami. Po raz kolejny dodaje też duża ilość nawiązań do inncych dzieł i wątków.  Pochwalić też należy pracę tłumaczki, która dość dobrze oddała treść książi wyraźnie opierajacej sie na grach słownych i znalazła ich polskie odpowiedniki.

Strona plastyczna ksiązkie jest również tak samo dobra, jak w poprzedniej. Ilustracje dobrze łaczą się z wyjątkowym duchem tej książki.

Tym razem rownież mam nadzieję, że nie zapuszczam się zbytnio w Jadowitą Uliczkę i bardzo polecam ksiązkę.


niedziela, 23 listopada 2014

Torben Kuhlmann Niezwykłe przygody latającej myszy Wilga Warszawa 2014


Czasem zdarzaja się rzeczy tak ładne plastycznie, zę trudno cos o nich napisać. Ostatnio dla mnie  były takie albumy Shauna Tana, Vincent i Van Gogh Mouse Guard czy takie książki jak np. Samuraj Neko.  Jest też taka placa zaliczeniowa Torbena Kuhlmanna-ta ksiażka dla dzieci.

Tytułowa mysz żyje w Hamburgu na początku XX wieku. Pewnego dnia odkrywa że pułapki na myszy rozłożone w mieście doprowadzil do ucieczki wszyskich myszy do aMeryki. Mysz chce do nich dołączyć. Niebezpieczeństwa czające się na nią powodują, że jedyną drogą, z jakiej moze skorzystać pozostaje droga powietrzna. Tworzy coraz bardziej złożone maszyny, by moc dolecieć na drugi brzeg. Zadanie to nie jest łatwe.

W opowieści Kuhlmanna nieodłaczną cześcią jej atmosfery są jego ilustracje. Naprawdę trudno opisać, jak bardzo mi się podobały. Pozostawię więć już tylko kilka z nich, by zachęcić do poznania tej książki.




sobota, 15 listopada 2014

Paul Tobin, Joe Querio Wiedźmin: Dom ze Szkła Egmont Warszawa 2014


Poziom dotychczas powstałych komiksów wiedźmińskich nie był najwyższy. Nie będę teraz pisać o beznadziei wersji Polcha czy też  o pozostałych, które można uznać za średnie tylko w porównaiu z Polchem. Chcę tylko zaznaczyć, że kiedy dowiedziałem o tym, że Dark Horse będzie robić komiks na licencji nie miałem już żadnych oczekiwań. Ostatecznie efekt końcowy nie jest może czymś wybitnym, ale przynajmniej nie jest też czymś na co szkoda wydawać pieniądze. 

Fabuła nie jest oparta na żadnym z fragmentów prozy Sapkowskiego ani wątków gry. Komiks zaczyna się w momencie spotkania Geralta z Jakubem Ornsztynem na granicy  lasu w Angrenie. Szybko zaprzyjaźnają się. Jakub opowiada wiedźminowi o losach swojej żony przemienionej w bruxę. Następnie w trakcie podrózy przez las musza oni uciekać przed leszymi, przez co trafiają do tytułowego domu. Scenariusz komiksu można określić jako przyzwoity. Nie wnosi on niczego nowego, ale nie niszczy pierwowzoru tak Szczerbial czy Zdrada. Jest on logicznie skonstruowany i nie powoduje, że chce się go przerwać w trakcie czytania.

Rysunki Querio wyraźnie inspirowane są rysunkami Mignoli, będącego autorem okładki. Tak samo jak scenariusz nie należą do wybitnych, ale są przyzwoite. Warto przy tym dodać, że bardzo ich jakość poprawiają kolory dobrze dobrane przez Carlosa Badillię. Lepiej od nich wygladają jednak strony tytułowe rozdzialów.

Album zawiera też kilka dodatków. Nie ma ich zbyt dużo. Są to grafiki promoacyjne autorstwa Duncana Fegredo, Stana Sakai i Simona Bisleya. Muszę przyżnać, że podobały mi się one bardziej od koncepcjli plastycznej samego tomu. Poza nmi zamiesczono też kilka szkiców.

Komiks reperzentuje przyzwoity poziom. Nie jest to żadne dzieło wybitne, ale jest lepsze od wczesniejszych przygód Geralta w tym medium. Można go przeczytać, tylko raczej ni warto mieć szczególnych oczekiwań. Nie zmienia to faktu, że jego następny tom pewnie kiedyś przeczytam.

wtorek, 4 listopada 2014

Walter Moers Miasto Śniących Książek Wydawnictwo Dolonśląskie Wrocław 2014


Czasem zdarzają się książki naprawdę dobre. Tak dobre, że trudno coś o nich napisać. Jedną z nich jest wlaśnie Miasto Śniących Książek.  W przypadku  niej warto o niej napisać, chociaż grozi to zbliżeniem się do Jadowitej Uliczki.

 Na książki Moersa trafialem ciągle w rożnych księgarniach, ale nigdy nie zagladałem do nich. ostatecznie zdcydowałem się na to przy wydaniu najnowszego tomu jego cyklu o Camonii. Sięgnałem do najsztarszego z obecnie dostępnych tomów, czyli właśnie do Miasta.

Książka przedstawia się jako fragment autobiografii Camońskiego pisarza Hildegunsta Rzeźbiarza Mitów. Umierjąc wuj i ojciec poetycki tego młodego smoka wspomina mu o najelspzym dziele w historii Camońskiej architektury i zaginięciu jego autora. Hildegunst wyrusza z Twierdzy Smoków do tytułowego miasta książek-Księgogrodu w poszukiwaniu autora. Podstawa tego miasta sią ksiązki. Jest to miasto, w ktorym kazdy mieszkaniec związany jest z książkami. Całe miasto przepełnione jest anytkwariatami Jednocześnie też w jego podziemiach ukryte są miliony rzadkich książęk, ktorych poszukują wyszkoleni łowcy. Same tunele jednocześnie są też zamieszakne przez takie stowrzenia jak pająkxxxxy czy buchlingi. Samo miasto na górze też pełne jest tajemnic.

Nie da się napisać ksiązki o ksiązkach bez literacich nawiązań. Pojawiająć się one choćby w samych imionach autorow jak Orca De Wils czy Ejstod Woski, ale też w samej konstrukcji powieści czy nawiązanich stylistycznych. Dborze wypadają też tworzone przez autora alternatywnej histroii nurtów literackich.

Poza samą fabułą autor dobrze konsturuuje też świat powieści. Udało mu się storzyć wilekorotnosć ciekawych ras i kultur. Jednoczesńie też dobrze ilustrują go ilustracje autora. Sama strona graficzna ksiązki też warta jest uwagi. Właściwie trudn o opisywać mi ją bez zdradzania sekretów tej książki.

Z nadzieją, że tym tekstem nie zaprowadziłem się w głąb Jadowitej Uliczki sczerze polecam ksiązkę. Wiem też, że z chęćią przeczytam inne części cyklu.

środa, 29 października 2014

Rakietowe Szlaki-Tom 4


Odstęp między preczytaniem przeze mnie trzeciego i czwartego tomu Rakietowych Szlaków był krótszy niż między drugim a trzecim. W wyniku tego mogę bez wątpliwośći stwierdzić, że w tym tomie utrzymuje się poziom poprzedniego. Jedyną róznicą w przpydku tomu bębą dosć niemiłe uwagi na temat jednego z tekstów. Tak samo jak w poprzednim tomie nie będę pować informacji, które teksty czytałem wczesńiej ani kłoćić się o ich przynalezność gatunkową, bo już teraz podsumowanie jset wystarczająco długie.


Zbiór otwiera opowiadanie Miłośnik Zwierząt Stephena R. Donaldsona. Dzieje się ono w przyszłości  po wojnach genetycznych roku 2012. Agent specjalny wyjaśnia w nim sprawę śmierci innego agenta-cyborga na polowaniu w rezerwacie dla zwierząt. Samo opowiadanie zaczyna się dobrze, jednak od momentu przybycia do rezerwatu robi się coraz gorzej.

Statek cieni Fritza Leibera zaczyna się gdy nastatku kosmicznym pojawia się mówiący kot. Niestety szybko potem traci jakikoliwek sens i trudno w nim stwierdzić o co chodziło autorowi.

Prezentowane w kolejnych tomach antologii teksty Roberta Sheckleya cały czas utrzymują dobry poziom. Jego Duch V przedstawia losy adaptatorów planet na tytułowej nawiedzonej planecie. Jest ono dobrze i ciekawie napisane.

Samuraj i wierzby Michaela Bishopa to powrót do tematyki japońskiej. W preciwieństwi do opowiadania Nagibina z pierwszego tomu jest to niezaprzeczalnie SF. Główną jego zaletą jest klimat. 

Matka Euremy to kolejne z prezentowanych w antologii opowiadań R. A. Lafferty'ego Dotyczy ono ograniczeń w pojmowaniu geniuszu. Przedstawia historię ostatniego idioty na Ziemi tworzącego genialne maszyny.

Rzecz w kamieniu Clifforda D. Simaka przypomina trochę pod względem tematyki jego tekst z poprzedniego tomu. Tym razem przedstawia człowieka nawiązującego kontakst z obcą istotą, ktory jednocześnie zaczyna dostrzegać przeszłość. Jest to następny dobry tekst.

Następne opowiadanie to kolejny powrót Ursuli K. Le Guin do cyklu Haińskiego. jej Samotność predstawia historię antropolożki wyruszajaćej wraz z dziećmi na badania terenowe na obcej planeci. Jest to tekst dobry, jednak podobnie jak Rybak... słabszy od jej najlepszych znanych mi dokonań z cyklu.

Poczwarka Raya Bradburego opiwada historię człowieka zamieinaiacago się w poczwarkę. Jest to tekst przyzwoity.

W tym tomie po praz pierwszy pojawia się  Harlan Ellison (R) Jego Zabójca Światów przedstawia historię najemnika podbijającego kolejne planety dla różnych zleceniodwaców. Jednocześnie też postwione zostaje ptyaniwe o jego motywacje. Najlepszy tekst tego tomu.

Po przerwie w poprzednim tomie do antologii powraca fantastyka rosyjska. Siergiej Siniakin w Mnichu na skraju Ziemi przedstawia fragmentu trzydziestu lat z życia radzieckiego awiatora skazanego na piętnaście lat łagru za szerzenie zabobonów. W tym samym czsie rózne soby chcą poznać powody jego aresztowania. Ten tekst równi9eż jest dobry.

Teraz nastąpi moment, w którym gust mój i redaktorów zupełnie nie będzie się zgadzać: Szosa na Zaleszczyki Rafała A. Ziemkiewicza. Najprościej mogę podsumować ten wyrób tak ***** (cenzura) Naprawdę nie wiem co to ma wspólnego z kanonem światowej fantastyki. Rozumiem, że może komuś się spodobało bo RAZ feminaziski masakruje 111 chłe chłe chłe, buhaha 111ale to nie ma żadnej wartości. Nawet ni bedę też komentować tego że autor tam się obsadził w roli bohatera. Dzięki temu czemuś można dostrzec początki drogi ktora doprowadzi go do twittera.

Moczary Bitników Johna Varleya mogę podsumować tak: Po raz kolejny nie wiem co autor miał na myśli i dlaczego. W każdym razie są lepsze od Ziemkiewicza.

Pomimo pewnych poblemów z tym tomem dlaej planuję przeczytać dalsze.

sobota, 25 października 2014

Scott Lynch Republika Złodziei MAG Warszawa 2013


Scott Lynch zakończył Na szkarlanych morzach cliffhangerem, po którym natychmiast chciało poznać się ciąg dalszy. Z racji tego, że cały cykl zaczałem czytać w tym roku, moje czekanie trwało znacznie krócej niż u większości czytelników. Trochę niepokoiły mnie jednak opinie że ten tom jest słabszy. Moim zdaniem nadal jest dobrze.

Fabuła rozpoczyna się po pewnym czasie od końca poprzedniego tomu.  Locke i Jean  trafili do Lashainu, gdzie Jean szuka medykow mogących pomóc umierającemu Locke'owi. Ostatecznie pozukiwania te prowadzą do jeszcze gorszej sytuacji. Jednocześnie z bohterami z nowu kontaktują się więzimagowie w postaci arcydamy Cierpliwość. Lamora otrzymuje on od niej szansę ocalenia życia.  W zamian za to musi pokerować kampanią wyboraczą jednej z Karthainskich partii. Kolejnym problemem też jest to, że drugą kieruje Sabetha, której Niecni Dżentelmeni nie widzieli od lat.

Lynch jednocześnie przez całą książkę znowu używa interludiów, w których prowadzi osobną historię. Dzieje się ona znacznie wcześniej od pierwszego wątku. Zaczyna sę ona od pierwszych spotkań Locke'a i Sabethy, po czym przenosi się do momentu, w którym niezadowolony ze efektów przerwy w szkoleniu Niecnych Dżentelmenów Ojciec lańcuch wysyła ich do Espary, by nauczyli się aktorstwa. Gdy docierają na miejce okazuje się, że przyjaciel Łańcucha u ktorego mieli występować znajduje się w więżieniu. W poownaiu z poprzednimi tomami oba wątki są mniej skomplikowane, jednak wciąż zawierają wiel dobrych momentów.

Autor przedstwia relacje między bohaterami na obydwu etapach. Dobrze pokzauje rozwój relacji między Lockiem a Sabethą. Można mieć tylko zastrzeżenia od tego,. że Jean jest pisany w mniejszym stopniu. Postaci poboczne jednka są też w miarę dobrze opisane.

Tym razem Lynch przedstawił trzy miasta, nie opisując ich za bardzo. Więcej nacisku położył na opisanie tajemnic więżimagów. Opisane są mechanizmy działani ich organizacji  i magii. Jednocześnie tez dalej pozostawił w konstrukcji świata elementy do rozwinięcia w następnych tomach.

Na koniec dodam jescze, że teraz już wiem jak ciężko jest czekać na następny tom. Obecne zakończenie pozostawia wiele obietnic na ciąg dalszy.

niedziela, 19 października 2014

Sebastian Skrobol Quiet little Melody. A simple fairytale Wydawnictwo Komiksowe Warszawa 2014


Quiet little Melody to debiutancki pełnometrażowy album autora. Pred jego zapowiedzią nie znałem wcześniejszej jego tworcości, więc nie wiedziałem czego się spodziewać. Przykładowe plansze przedstawiały ciekawe koncepcje plastyczne. Nadziei dodawały też deklaracje autora, że chce stworzyć komiks jak sam by chciał przeczytać i zrobić. Ostateczny efekt pokazuje, że warto bylo czekać.

Fabułę tego niemego komiksu można opisać tak: Do mrocznego lasu wyrusza dziewczynka w czerwonym kapturku.  Sam last nie jest tylko mroczne z racji samego wyglądu. Żyją w nim różne niebezbieczne stworzenia, spośrod których pewne przypominające wilka chce ją zjeść. Autor dodaje też elementy z innnych baśni, dobrze oddając przez to charakter ciągle zmieniających się ustnych opowieści. Dobrze udaje mu też się stworzyć mroczny nastrój i utrzymać go od początka do końca opowieści. 

Trudno w przypadku tego albumu pisac mi oddzielnie o fabule i rysunkach, ponieważ to one właściwie ją tworzą. Autor dobrze tworzy nimi opowieść. Zarowno kreska i kolory są bardzo dobre. Tak samo udane jest opisanie dialogów w tych nielicznych momentach, w których są potrzebne. Nie ma w nich ani jednego złego elementu.

Pisałem krótko o komiksie ponieważ jest to jeden z komiksów tak dobrych, że nie wiadomo co o nich napisać. Moim zdaniem jest jednym z najlepszych w tym roku.  Mam nadzieję, że autor dalej utrzyma wysoki poziom twórczosći.

sobota, 11 października 2014

Stepan Chapman Trojka MAG Warszawa 2011


W Uczcie Wyobraźni znajdują się różne książki. Jedne są szeroko czytane i komentowane, inne właściwie pozostają niezauważone. Nie jest to wląsciw określenie, ale dobrze oddaje sytuację, w której duży nakład wciąz pozostaje księgarniach i sieciówkach. Trojka zalicza się do tych drugich. Oprócz jednego opowiadnia pozostaje ona jedynym przetłumaczonym na polski tekstem niedawno zmarłego autora. Nie bylo też jednoznacznej opini o niej. Dostępnie opinie o niej określały ją jako kompletny bełkot lub też chwaliły wyobraźnię autora. Ostatecznie kupiłem ją w jednej z promacji na Ucztę Wyobraźni i odkładałem  jej przeczytanie. Muszę stwierdzić, że było warto.

Powinienem teraz opisać fabułę. Najprościej zacząć od tego, że przez bekresną pustynię podróżują brontozaur Naomi, Meksykanka Eve i jeep Alex. Każda burza pustynna zamienia ich ciałami, a nocami przychodza do nich sny zawierajace być może fragmenty ich pzrzeszłego życia.  Czasem też trafiaja do bezludnych miast. Ich Ciagle zmieniająca się rzeczywistość jednocześnie pozostaje niezmienna w braku odpowiedzi i szaleństwie bohaterów. Nawet wielokrotne śmierci Jednocześnie istnieje też posuwający się do przodu inny wątek udzielający pewnych odpowiedzi.

Odpowiedzi te nie muszą być jednak prawdziwe i jedyne. Wszystkie pojawiajce się wizje światów dają wiele możliwośći odpowiedzi. Sny wewnątrz snów zmieniają się cały czas. Chapman przedstwia różne wyjątkowe wizje. Surrealizm prenozi się też momentami na język powieści, który zamienia się w konstrukcje równie dziwne co przedstawiane wizje. Sama dziwność ksiązki jest trudna do opisania i jedyna w swoim rodzaju. Tak samo każda jej interpetacja może być inna.

Trojka jest jedną z takich powieści, które można albo pokochać albo znienawidzić, co widac po już istniejacych opiniach. Osobiście ją polecam. Każdy osobiscie poiwnien zdecydować, czy w tym szaleństwie jest metoda.



piątek, 10 października 2014

Naomi Novik Nefrytowy Tron Rebis Poznań 2007


Smok Jego Krolewskiej Mości był powieścią dobrą. Jako otwarcie cylku zachęcił mnie do poznania jego dalszego ciągu. Moim zdaniem następny tom podobnie jak poprzedni jest to jedna z takich ksiązek, jakie określam jako dobre, ale nie wracam do nich w pierwszej kolejności.

Poprzedni tom kończył się wyjawieniem tajemnicy pochodzenia Temeraire'a. W wyniku tego do Wielkiej Brytanii przybywa chińska delegacja z księciem Yongxingiem w celu zbarania go. Odmawia on rozdzielenia się z Laurencem w wyniku czego obaj wyruszają wraz z Chińskimi i brytyjskimi dyplomatami do Pekinu na pokładzie statku Allegiance. W Chinach ma być podjęta decyzja co do dalszego losu Temeraire'a. Jednoczesnie też w szaise smej pordoży pojawiają się problemy.

Will w tym tomie dalej sptyka się z prlobemami związanymi z jego pozycją spoleczną. Pierwszym jego problemem jest rekacja strony chińskiej na jego pozycję społeczną i niezby wysokie jak na kapitana smoka pochodzenie. Innym jest pojaiwający się konflikt z brytyjskim władzami. Jednoczesnie też sam musi zastanawiać się jak  opdwiadać na pytania Temeraire'a. Jednoczesnie też sam musi się ustosunkować do nowych sytuacji.

Temeraire w tym tomie poznaje inne kultury i reaguje na nie. Zaczytna też inczej sam patrzeć na swoją pozycję widząc ją jako bliższą do niewolnika. Jego relacja z Laurencem wyglada też inaczej z racji kontaktów z chińskimi wyslannikami oraz innymi chińskim smokami, w tym jego własną matką. 

Autorka w tym tomie przedstawia system, którym pozycja smoków jest inna niż w Anglii. W przeciwieństwie do smoków z Korpusu smoki chińskie zyją wolne. Oznacza to też, że pojaiwa się u nich podział. Jedne Z nich mogą głodować, podczas gdy arystkoracja może się uczyć i pelni prestiżowe stanowiska. Inaczej zawiązuje się też więź między kapitanem a smokiem. Wszyscy bohaterowie w mniejszym lud większym stopniureagują na tem system.

Większość książki wypada dobrze iczyta sie ja też dobrze. Mam jednak zastrzęzenia co do rozplanowania fabuły. Przez większą częsć fabuly czeka się na właćiwą intrygę w Chinach. Gdy rozpoczyna się juz ona, zajmuje ona tylko kilka rozdziałów i ksiązka sie kończy. Jej właściwei jedynym efektem jest poza potwierdzeniem relacji Willa i Temeraire'a jest wporwadzenie postaci Lien, ktora pojawi się później w następnych tomach.

Nefrytowy Tron, tak jak poprzedni tom czytało mi się dobrze. Na pewno sięgnę po dalsze tomy, chociaż raczej nie w najbliższym czasie. Mam nadzieję że dalej bedą one dobre.




sobota, 27 września 2014

Rakietowe Szlaki-Tom 3


W przeciweństwie do Kroków w niezane nie pisałem podsumowaqń Rakietowych Szlaków w ich edycji od Solarisu. Najkrócej pierwsze dwa tomy mogę podsumować do tej pory pozytywnie. Znane mi już wcześniej opiwadania dalej czytało mi się dobrze, czasem tylko slabsze wydawały mi się niektóre z tych nieznanych. W kilku momentach zdarzyło misię też mieć poważane wątpliwości co do klasyfikacji tekstów jako SF oraz co do tresci wstępo do nich. Teraz ograniczę się tylko do omawiania opwiadań bo w przypadku kliku znanych mi już wcześniej nie potrafię sobie przypomnieć, gdzie je czytałem. Tom trzeci zawiera mniej opowiadań niż poprzednie. Wynika to z tego, że klika z nich jest dłuższych niż te w tomach poprzednich. W tym tomie ograniczają się one od tekstów tłumaczonych z nagielskiego

Pierwsze opowiadanie jest najstarsze w zbiorze. To Shambleau Catherine R. Moore. Jego bohater podczas swojego pobytu na Marsie ratuje tajemniczą kobietę przed zlinczowaniem. Mozna najprościej opisać je jako prestarzałem, jednak cały czas czyta się je dobrze.

Bezgłośny pistolet Finna O'Donnevana (Roberta Sheckleya) pokazuje dzialanie w praktyce broni doskonalej. Jak większość tekstów Sheckleya czyta się łatwo i przyjemnie i  zakończone jest dobrą puentą.

Aleja Potępienia Rogera Zelaznego dzieje się w postapokaliptycznej Ameryce. Uwolniony z więzienia motocyklista Czart Tanner zostaje musi przewieźć z Zachodniego Wybrzeża do Bostonu lekarstwo na chorobę. Jego droga wiedzie przez nisczejące resztki dawnej cywilizacji. Nawet w takiej antologi jak ta jest to tekst wyjątkowo wybijający się ponad inne.

Dzień przed rewolucją Ursuli K. Le Guin dzieje się na planecie z Wydziedziczonych. Opisuje on starość rewolucjonistki w momencie zbliżania się realizacji jej ideałów. Trudno mi cos jescze o nim napisać poza mało oryginalnym stwierdzeniem, że jest bardzo dobry.

Powolne Życie Michaela Swanwicka to najnowszy tekst w antologii (z roku 2003). Przedstawia on spotkanie kosmonautki z obcą formą życia. Warta uwagi w nim poza wizją kontaktu uczestników ekspedycji z Ziemią jest także wizja obcej formy życia.

Powolny Morderca Raya Bradburego przedstawia inne spojrzenie na niemowlęctwo. Jego wizja niemowlaka zabójcy budzi powstający długo nieopokój.

R. A. Lafferty  tak jak Sheckley potrafił tworzyć dobre opowiadania oparte na dobrym pomysle. Jego Kraina Wielkich Koni nie jest wyjątkiem. Tym razem opowiadanie to jest ciekawym spojrzeniem na zaginione krainy.

Michael Bishop w Przyśpieszeniu pkazuje świat w którym w tajemniczych oklicznościach przemieścili się w inne miejsca wszyscy ludzie na Ziemi. Tekst ten nie jest zły, ale czegoś w niem zabrakło.

Grota Tańczących Jeleni Clifforda D. Simaka opowiada o odkryciu doknanym w jednej z baskijskich jaskiń. Predstawia ono nieśmiertelnosć w sposób dość klasyczny, bez żadnych oryginalnych myśli, jdanak sam tekst dobrze się czyta.

Wbrew stwierdzeniom zawartym we wstępie do opwiadania muszę stwierdzić, że instnieje naprawdę dużo literackich wizji Piekła i Czyśćca. Nie zmienia to faktu, że Kara Większa Marka S. Huberatha należy do jednych z bardziej zapadających w pamięć. Jest to również jeden z takich tekstów, o których trudno powiedzieć coś więcej niż to , że jest arcydziełem.

Rozumiem powód, dla ktorego Polacy to ludzie łagodni Alana Deana Fostera znajdują się w antologii. Wiem, że wiele osób chce czytać o pozytywnej wizji Polski (do tego mocarstwowej) napisanej przez Ameykanina. Nie zmienia to faktu, Że tak samo jak np. Polska Jamesa Michenera jest to tekst słaby.

Umrzeć z Bangkoku Dana Simmonsa to tekst o AIDS. Jego bohater chodzi po tajskich domach publicznych z powodów związanych z jego pobytem w Bangoku w wtrakice wojny w Wietnamie. Jest to tekst mroczny i niepokojący.

Ostatni tekst to Naciśnij ENTER Johna Varleya tak samo jak jego teksty z poprzdnich tomów ten trudno mi ocenić. Należy oddzielić w nim dwie rzeczy. Pierwszą z nich jest jest tematyka. Autor dobrze opisał rodzący się w momencie powstania tekstu internet. Drugą jest fabuła. Po raz kolejny autorowi nie udaje mu sie jej dobrze skonstruować.

Trzeci tom najnowszej wersji Rakietowych Szlaków. określiłbym jako minimalnie gorszy od dwóćh poprzednich. Wynika to oczywiście z tego, ze jest w nmi miej tekstów genialnych, a więcej tylko dobrych. Nie zmienia to faktu, że jest to antologia naprawdę dobra i wartościowa.

wtorek, 23 września 2014

Scott Lynch Na szkarłatnych morzach MAG Warszawa 2013


Klamstwa Locke'a Lamory kończyły się tak dobrze, że pozostawiały chęć by jak najszybciej po dalszy ciąg. Drugi tom rówież zebrał dobre opinie, chociaż czasem był krytykowany z powodu odjeścia od formuły poprzedniego tomu. Moim zdaniemzmiana ta nie zaszkodziła powieści i dalej jest ona dobra.

 Akcja powieści rozgrywa się dwa lata po po wydarzeniach z poprzedniego tomu. Podzelona jest ona na trzy części, Z ktorch pierwsza najbardziej przypomina Niemi Dżentelmeni, z ktorych pozostali tylko Locke i Jean przybywają od miasta Tar Vellar. Planują tak okraść miejce ktorego nie okradł nikt-Wieży Grzechu Requina, bedącej największym domem hazardu w tym mieście. Poświęcona temu planowi pierwsza część powieści przedzielona jest retrospekcjami pokazującymi powstawanie ich planu przez tworzenie kolejnych fałszywych tożsamości kontakty w roznych miastach. Jednocześnie też wydarzenia z poprzedniej powieści mają swoje konsekwwencje. Zemsta więźimagów powoduje, że bohaterowie zostają wplątani w politykę miasta. Muszą pracować dla Maxilana Stragosa, archonta Tal Vellar. Jego plany utrzymania pozycji powodują, że muszą doprowiadzić do powrotu piractwa na Morzu Mosiądzu. Jednocześnie prolbemem też jest to, że nie mają oni żadnej wiedzy żeglarskiej. Sama część poświęcona pobytowi na morzu nie była też, jak wiele osób twierdziło, słabsza cześcią książki była ona ciekawą odmianą pokazującą, że autor potrafi zmieniać konwencj w ramach cyklu.

W tym tomie Lynch przesuwa się z opisu konkretnego miasta na opis świata. W przeciwieństwie do Camorry Tal Vellar opisane jest tylko w wybranych elementach wladzy i jego geografii. Podbine skrotowo opisany jest piracki Port Utacjiuszy Większą uwagę autor poświęca poltyce i kluturze ceści sowjego świata. Pokazane są relacje między miastami i ich położenie względem siebie oraz wzajemną historię. Jednocześnie też pokazane jest funkcjonowanie marynarki i kultura z nią z wizana. Najważniejsze jej przykłady to konieczna obecnośc na statku kobiet w roli oficerów oraz kotów. Do innych dobrych rzeczy można zaliczyć także różnice w opisanych rejonach.

Lynchowi dalej dobrze wychodzi kierowanie postaciam i już poznanym i oraz tworzenie nowych. Do najeszych postaci można zaliczyć kpaitan Zamirę Drakashę, Ezri, Stragosa, Requina i wiele innych piewszo-,drugo- i trzecioplanowych. Dalej pojawiają się też oczywiście dobre sceny i momenty.

Wiem, że dobrych rzeczy jest znacznie więcej w książce. Wiem też, że na pewno przeczytam Republikę Złodziei

niedziela, 21 września 2014

Olivier, Jérôme i Anne-Claire Jouvray Lincoln 4 Mroja Press Warszawa 2014


Wraz z wydaniem w tym tomie dwóch ostatnich tomów oryginalnego francuskiego wydania, w wyniku czego  następnego tomu można się spodziewać najwcześńiej w roku 2016. Ten tom pokazuje, że warto czekać.

W preciwieństwie do poprzedniego tomu składające się na ten historie są bardziej niezależne i luźno powiązane ze sobą. Pierwsza zaczyna się w roku 1916, kiedy minęły już trzy lata od Rewolucji Meksykańskiej. Nieśmiertelny Lincoln ukrywa się w małym miasteczku w Montanie. Zostaje "durniem z góry". w jego pobliżu. Wpyrawia skóry zwierząt, polując na nie korzystająć ze swojego daru. Jego jedynymi przyjaciółmi są trzej menele. Poza nimi rozmawia tylko ze sprzedwacą w składzie głównym i barmanką w saloonie. To życie zmienia się w momencie, w którym w całym stanie zostaje uchwalona prohibicja, wspierana przez miejcowego pastora. Chęć upicia się i zarobienia powoduje, że zaczyna produkować toksyczny bimber.

Jego dzialania maja jednak kosekwencje. Po raz kolejny trafia za granicę, po raz kolejny do slużb mundurowych, po raz kolejny na wojnę. W czerwcu roku 1917 wcielony do Armii Amerykańskiej trafia do Francji. Jako członek jednego z pierwszych oddzialów ma uczestniczyć w budowaniu obozu dla reszty przybywajacych oddziałow. Zamiast tego postaniawa szybko zarobić pieniądze i ukryć się gdzieś we Francji, pomimo tego że nie zna języka. Jego plany pomocy wdowom, jak objaśnia je Bogu, komplikują się. Dość szybko zaprzyjaźnia się z afroamerykańskim kwatermistrzem Needhamem Morrisem, by znaleźć okazję do kradzieży jedzenia w celu jego sprzedaży. Jednocesńie też znowu sytuacje komplikują się.


Humor w serii pozostaje dalej bardzo dobry i dalej pojawiasą się tu dobre sceny i postacie. Autorzy dalej opierają się na obycjowości z poczatków XX wieku predstawiająća panujący w niej seksizm, rasizm i iine formy uprzedzeń. Jedoncześnie w sytuacji wojny seria zaczyna torchę inaczej wykorzystywać Boga i Diabła niż w poprzednich tomach, nie powodując jednak że są zbędni dla fabuły. Rysunki utrzymane są w równie dobrym stylu co poprzednie tomy i pasuje odbrze do calego albumu. Pozostaje teraz tylko czekać na ciąg dalszy.

piątek, 19 września 2014

Pierre Dragon, Frederik Peeters RG #2 Bangkok-Belleville Mroja Press Warszawa 2010


Z twórczośći szwajcarskiego rysownika Frederika Peetersa w Polsce dostępne są autobiograficzne Niebieskie Pigułki i czterotomowa seria science fiction Lupus Ten album jest pozycją jescze inną. Jest to sensacyjny komiks pokazujący pracę (obecnie już nieistniejących) slużb specjalnych RG. Jest to drugi i ostatni album serii oprtej na wspomnieniach scenarzysty. Powstała ona w wyniku skonatkow

Autor scenariusza i główny bohater albumu Pierre Dragon pracuje w RG. W grudniu 2003 rozpoczyna wraz z ze wspólrpacwonikami ropracowywanie nielegalnych szwalni zatrudniających emigrantów z Tajlandii. Jednoczesnie też zaczyna romans z prowadzącą to śledztwo sędzią. Jednoczesnie też w całej jednostce rozpoczynaja się intrygi w celu otrzymania odznaczenia, a sam Pierre zaczyna kłocić się z kolegą Cyrilem.

Scenariusz koncentruje się na pracach slużbowych jednostki i opisuje realia w jakich funkcjonuje rozpracowywana sprawa. Pokazuje spory między oddziałami i wszystkie procedury urzędowe. Dragon koncentruje sie tż na tym jak na psychikę postaci wpływa ich praca. Pokazuje jak małą częscią wszystkiego są pościgi i strzelaniny. Wszystkie te rzeczy decydują o wartosći komiksu.

Graficznie RG przypomina pozostałe wydane do tej pory albumy Peetersa. Jedyną różnicą jest to, zę rysunki nie są czarno-białe tylko kolorowe. Zmaina tan nie oznacza jednak zmiany w ich odbiorze. kolor dobrze się znmi laczy podkreślając ich dobry styl.

Obceni album ten trudno dostać, tak samo jak inne komiksy Peetersa. Pozostaje mieć nadzieję, że niedługo się to zmieni i dojdzie do wznowień tak samo jak publikacji nowych seri takich jak innna seria SF AAma 

czwartek, 18 września 2014

Brian K. Vaughan, Fiona Staples Saga tom pierwszy Mucha Comics Warszawa 2014


W ostatnich latach jedną z najbardziej popularnych Amerykańskich serii komiksowych stała się niesuperbohaterska Saga. Jest to seria science fantasy, ktora zebrała już wiele nagród, w tym 6 nagród Eisnera. Obecnie wydany tom zbiera pierwsze szesć jej numerów. Moje oczekwiania wobec serii były więc duże, chociaż trochę bałem się, że Paul Jessup obrzydził mi seurrealistyczne space opery do końca życia. (Przepraszam za ten wstęp, ale z racji zbliżających sie kojejnych Kroków zaczalem się zastanwaić co do nich może trafić i czy będzie tak złe, ale mam nadzieję że nie)

W przypadku opisywania Sagi można zacząć od wielu rzeczy. Najprościej zaczać od fabuły, chociaż nie jest ona najważniejsza. Wykorzystuje ona znne motywy. Dzieje się ona w Galaktyce, w ktorej tewa wojna. Toczą ją posługujący się technologią skrzydlaci mieszkańcy platety Brzeg oraz posługujący się magią rogaci mieszkańcy jej księżyca Wieńca. Całkowite zwycięstwo dowolnej ze stron w wojnie oznaczałoby zniesczenie drugiego ciała niebieskiego i było by katklizmem dla zwycięzców. W wyniku tego wojna toczona jest w każdym miejscu galaktyki poza ojczyznami obu ras. Do wojny włączenie są też mieszkańcy wszystkich innych planet, przez . W tej sytuacji zakochują się w sobie pochodząca z brzegu Alana i pochodzący z wieńca Marko. Pierwszy rozdział zaczyna się w momencie popdu ich corki Hazel, która jest narratorką historii. Za nimi skrzydlaci wysyłają przedstwiciela podleglej im Monarchii Robotow Księcia Robota IV, a rogaci łowców nagród, z których można poznać Upartego i Zaczajoną. Fabula predstawia działania każdej z tych grup.

O ile sam fabuła niekoniecznie decyduje o tym jak dobry jest to komiks, robią to pmysły autorów. Jako przykład można podać pratnerkę Upartego-Klamliwą Kotkę. Jest ona kotem, który wykrywa wszelką formę kłamstwa. Jako inny przykład można też scenę seksu z udziałem Księcia Robota, która przedstwia seks miedzy dwoma humaniodalnymi robatoami z telewizorami zamiast głów. Cały komiks czyta się przez to szybko w oczekiwaniu na kolejne pomysły tego typu.

Trzeba dodać jedną ważną rzecz. Wiele jest komiksów zastrzegających się, że śa tylko dla dorosłych. Ten naprawdę jest. Można to już zobaczyć od pierwszego kadru, ktory pokazuje charakter opowieści. Na następnych stronach postaci klną, uprawiają seks i zabijają się tak bybyło wiadać jak najwięcej krwi i flaków. Innym przykładem może być też Izabel, będcą duchem nastolatki zmarłej w wyniku nadepnięcia na minę i wygląda tak jak w momencie śmierci czyli ponizej pasa nie ma nic poza fragmentem urwanych organów. Niem  Sam Uparty w pewnym momncei zastanawia się, kto w takim świcie chce mieć dzieci.

Warto też pochwalić rysunki Fiony Staples. Odpowiadają one charakterowi opowiesći. Nie są one całkowiće realistyczne, tylko odchodzą w ekspresjonizm i surrealizm. W tej konwencji udaje jej się osiągnąć wyjatkowo dobre rysunki.

Pierwszy tom serii bardzo mi się podabał i nie mogę doczekać się następnego. w preciweiństwie do wielu dobrch serii nie obawiam się o to, czy będzie wydany bo powinien mieć wielu fanów.

niedziela, 14 września 2014

Naomi Novik Smok Jego Krolewskiej Mości Rebis Poznań 2014


Jednym z cykli, które odkładałem sobie ciągle na później był cykl Temeraire Naomi Novik. Trochę o jego odkładaniu decydowała obawa przed zawiedzeniem się cyklem tak dobrze odebranym. Trochę była to też obawa z racji podobieńsrtwa do Jonathana Strange'a Ostatecznie na przeczytanie pierwszego tomu zdecydowałem się po jego ostatnim wznowieniu. Uważam, że był dobry.

Ksiązka osadzona jest w świciecie, w którym w czasie Wojen Napoleońskich ludzie żyją razem  ze smokami. Jej fabuła zaczyna się w momencie, gdy na pokładzie francuskiego statku zodbytego przez brytyjski statek Reliant znalzezione zostaje smocze jajo. Smok znajdujący się w nim zaczyna się wykluwać. Bez wykkwalifikowanego awiatora mogącego nim się opiekować i dowodzić zdziczałby i odleciał, na co nie mogą pozwolić brytyjczycy w trakcie wojny. W wyniku dalszych wyrarzeń awiatorem zostaje kapitan Relianta Will Laurence. Nadaje smokowi imię Temeraire. Wyruszają oni razem na szkolenie, a poźniej trafiają na wojnę. Bardziej ofabule nie będe się rozpisywać bo bardziej sprawiała wrażenie bardziej rozpoczynajacej cykl.

Obaj glówni bohaterowie są dobrze skonstruowani. Przez całą ksiazkę rozwija się łącząca ich więź. Widać też jak szybko staje się ona przyjaźnią. Jednocześnie też widać jak inaczej moze ona wyglądać od innych możliwych relacji smoka i awiatora. U Willa w najważniejszą jego cechą jest odjeście od starego środowiska do nowego. W całej książce jednoczesnie spotyka się z rekacjami na jego nowy status i musi się sam do niego dostosować. Dobrymi cechami w kostrukcji Temeraira jest to, że cały czas dopytuje się o rożne rzeczy ichce poznawać świat. Niesty jz jego postacia jest jeden problem. Wlaściwie co chwilę zdarza się sytuacja, w której jest w czymś najlepszy lub przejawia nowe zdolności. Jest to uzasadnione fabularnie jednak trochę to przeszkadaza w lekturze.

Trudno opisywać mi koncepcję świata po przeczytaniu tylko jednego tomu, ale w tym tomie był on skonsturowany dobrze. Novik dobrze udaje się włączać smoki w realia epoki. Widać to w momentach, w ktorych obyczajowośćc epoki spotyka się z realiami życia awiatorów. Jednocześnie też dobre konstruowanie świata widać na przykład we fragmencie pochodzącej z niego pracy naukowej o smokach. Sama różnorodność smoków też jest dobrze opisana.  Autorka dobrze też predstawia postacie drugoplanowe, co pomaga w tworzeniu obrazu jej świata.

Smok... był dobrą ksiazka, którą dobrze mi się czytało. Na pewno wrocę do dlaszych tomów. Trudno mi go porownywać z Jonathanem Strangem, bo chociaż dwie ksiązki związane są z podobną tematyką idą we wlasne kierunki. zachęcam do przeczytania.

czwartek, 11 września 2014

Henryk Vogler Opowiadania Fantastyczne Wydawnictwo Literackie Kraków 1976


Niedawno pisałem o zbiorze opowiadań Benéta. Ten zbiór jest do niego w ogólnym sensie. Jest to stary zbiór opiwadań fantastycznych autora, o ktorym nie miałem żadnego pojęcia. Róznicą bylo to, że streszczenia fabuły kilku z nich poznałem w Fantastycznym Krakowie Dunin-Wąsowicza. Zapowiadały one teksty ktore mogłyby być dobre, ale nie majace szczególnie oryginalnych pomysłów. Za bardziej interesujący unzałem fakt, ze zbiór był ilustrowany przez Daniela Mroza. Ostatecznie udało mi się dostać zbiór na stoisku antykwarcznym Avangardy w dziale ksiażek za 5 zł. Uważam, że  było warto wydać na niego te pieniądze.

Opoiwadania Voglera, jak już można wyczytać z okładki, poruszają typową tematykę fantastyki. Vogler używa ich też w właściwie typowy sposób. W większości wątki te nie mają nieczego wyróżniającego się z innych przedstawień, może z wyjątkiem wątku krainy olbrzymów. Nie ma też sczegółnie oryginalnyc rozwiązań fabularnych.  Wszystkie one zaczynają się od zwykłego dnia w roku 196., czyli bliżej nieokreślonego roku lat 60. w Polsce. Bohaterowie zwykle mogą być zaliczeni do inteligencji. Opowiadania zaczynają się od przedstawienia normalnej czynnosći jak jazda zatłoczonym tramwajem, górskiej wyprawy, czy zwykłych wakacji w FWP. Autorowi dobrze udaje się opisać te miejsca i zawrzeć ciekwe informacje. W takie środowisko wchodzi (lub wychodzą  do niej boahterowie) fantastyka. Autor koncentruje się przede wszystkim na reakcjach ludzi na te wydarzenia. Prełanie jego opiwadań bywa różne. Jednozesńie zadzra się tekst mówiący o niemożliwości żcia w samotnosci, jak też tekst o ludzkiej głupocie, ktora zostaje surowo ukarana.

Ilustracje Mroza są utrzymane w typowej dla niego styllistyce. Każdy, kto choć raz widział jego ilustracje, wie czego się spodziewać. Z tego popowdu trudno mi coś więcej o nich napisać.

Dodam tylko, że  Uważam, że jest to ciekawe rzecz dla osób szukających historii polskiej fantastyki i jeżeli znajdą ją w jakimś antykwariacie, mogą rozważyć jej zakupieńie. Mimo wszystko nie nalzży raczej płacić za nią za dużo.

sobota, 6 września 2014

Kroki w nieznane-2008


Przez pewien  czas odkładałem przeczytanie brakujących Kroków z biblioteki, bo miałem  caly czas nadzieję, że jakoś znajdę je w twardej oprawie i możliwe do kupienia. Na Avangardzie udało mi się dostać na stoisku Solarisu tom z 2008 roku. Z opwdu zmiany redaktora wyszedł on na początku 2009 i kilka opinii twierdziło, że był tworzony z tekstów przypadkowych i w ostatniej chwili. Moim zdaniem było w nim kilka slabych tekstów, jednak też jak zawsze kilka wartych przeczytania. Niestety te najszłabsze otwierają zbiór.

Pierwsze opowiadanie to Ostatnia z form P Jamesa Van Pelta. Zaletą tego postapokliptycznego tekstu jest jego kilmat. Niestety jest to jedyna zaleta. Cała reszta tekstu niegdzie nie zmierza i trudno stwierdzić, o co chodziło autorowi.

Jezus Chrystus, Reanimator Kena MacLeoda opiera się na bardzo oryginalnym pomyśle: Jezus powraca i nie zgadza się z Biblią. Na wszeliki wypadek wyjaśniam: jest to jeden z najczęsciej wykorzystywanych pomysłów z historii. Nie weim co robi to opowiadanie robi w antolgii,bo poza jedenym z najbardziej wykorzystanych pomysłow w historii prezentuje też beznadzjene wykonanie.

Carolyn Ives Gilman w Okanoggan Falls przezentuje małe miasto amerykańskie pod okupacją kosmitów.  Do miasta przybywa jeden z ich oficerów mający nadzorować jego ewakuację. Poznaje on jedną z mieszkanek tego miasta i historia staje się przewidywalna aż do przewidywalnego morału. Pomimo tego jest lpesza od dwóch poprzednich tekstów.

Następny jest Ted Kosmatka Jego Śmiercionauci przedstawiają historie budzącej się co setki lat z kriogenicznego snu zagubionej w kosmosie ekspedycji komonautów. Proces nisczy ich ciała i zabija ich powoli. Dryfują prz czas bez nadzei na odnalezienie. Jest to najlepszy tekst antologii.

Greg Egan w Luminous po raz kolejny  sięga w daleką przyszłość lat dwutysięcznych. Niestety jak już widać futurologia nie jest jedynym, co nie udało mu się tutaj. Zarówno fabuła jak i pomysl rozłażą się. Caly teks jest niespójny i zawodzi.

Odmiana Bowdlera Jamesa Lovegrove jest za to opiwadaniam humorystycznym. Z tajnego bytyjskiej bazy wojskowej wydostaje się wirus pozbawiający ludzi możliwośći przeklinania, zamieniajać słowa w dziwny język. Dobre.

O Damaszku  Daryla Gregory nie bedę pisać. Popwiem tak. Jego opiwadanie z ostatniej NF było ciekawe, pomyslowe i dowrze napisane. To nie ma żadnej z tych cech. 

Trudno stwierdzić, o co chodziło Connie Willis w Ostatnim Winniebago. Fabuła właściwie nie zmierza do niczego i jest opisana w najnudniejszy możliwy sposób.

Według antologii Reginald Bretnor to zapomniany geniusz krotkiej formy. Być moze nie doceniam go. Kilka lat temu cvzytałem jego inne opowiadanie w Czarujacych obiektach latających. Uznałem, że trudno napisać coś niej śmiesznego i sensownego. Kobieta po przejściach przekonała mnie że można. Nie wiem tez co robi też w antolgii tekst, ktory miał 50 lat w momencie jej wydania.

Następny stary tekst Złotousty diabeł Bułyczowa opowiada historię Saszki, który na poczcie znajduje samonapelniający się portfel. Zawiera on też cyrografy podpisane przez kilka osób. Saszka potanoawia im je oddać. Jest to rownież dobry tekst.

Milczenie we Florencji Iana Creaseya przypomina toechę klasyczne włoskie nowele. W nim służąca opróżniająca wraz ze swoją niemą córką nocniki na dworze Medyceuszy natrafia na tajemniczych gości. To też jest dobry tekst.

Trudno powidzieć, co Tony Ballantyne w Trzeciej Osobie miał na myśli. Jest to kolejny z niespójnych i bełkotliwych tekstów.

Alastair Reynolds w Poza Konstelacją Orła również przedstawia zaginony statek. W wyniku błędu przy teleprotacji statek trafia w niewłaściwe mijesce. Początkowo wydaje sie, że spowoduje to tylko drobne opóźnieine w pracy bohaterów, jednak nie jest to jedyny problem. To też jeden z lepszych tekstów zbioru.

Akcja Prewencyjna Charliego Rosenkranza przyopmina trochę Lovegrove'a. Tutaj to prezydent USA musi poradzić sobie z falas tajemniczch ekspozji. To też lekkki humorystyczny tekst.

Kambierz i Żelazny Baron. Basń ekonomiczna Daniela Abrahama najlpeiej opisuje jej tytuł. Tytulowy rozpustnik zleca kambierozwi trzy kolejne niemożliwe wyzwania mające określić wartość niemożliwych rzeczy. Autorowi umiejetnie udało połączyć się baśniowość i ekonomię. Jeden najlpeszych tekstówe zbioru.

Twórczośc Gene'a Wolfe'a przydzielam do dwoch kategorii. Pierwsza to teksty udane i ciekawe. Druga to teksty za bardzo przekombinowane. Memorare zaliczam do tej drugiej. Narracja tu sie urywa, a bohaterowie nie wiedzą co robią. Wie, że pewnie znowu przy uważanej lekturze ujawnią się ukryte sensy, jednak nie odczuwam chęci powrotu do tego tekstu.

Ostatnie opowiadanie to Ostatni Kontakt Stephena Baxtera opisujący ostatni rok z istnienia rzeczywistości przed jej rozpadem na atomy. Skoncentorwał się on tu na historii rodzinnej. Tekst ten jest przyzwoity, jednak pozostawia podobne poczucie niedosytu co Długa Ziemia.

Tom tem rzeczywiście zawieral trochę tekstów slabszych, jednak nie uwaząm, że nie ma w nim nic wartego przeczytania.

PS. Niestety nie napisalem podsumowań dwóch pierwszych tomów Ratkietowych Szlaków. Obiecuję robić to od następnego tomu

czwartek, 28 sierpnia 2014

Fábio Moon, Gabriel Bá Daytripper. Dzień po dniu Mucha Comics Warszawa 2012

Miałem napisać o Deep Breath. Ostatecznie jednak z powodu braku czasu nie odszło do tego. Powiem tylko, że był to odcinek ciekawy, chociaż przejawiający problemy typowe dla Moffata. Teraz napiszę też o innej dobrej rzeczy z problemami, tym razem komiksie. Napisże onim tylko kilka słów

Daytripper opowiada  o Brásie de Olivia Domnigosie na różnym z etapów jego życia. W dziesięciu niechronologicznie ułożonych rozdziałach przedstawiony jest on na różnych etapach swojego życia. Pokazane są najważniejsze dla niego wydarzenia. Kazde z nich porwadzi do jego śmiercia. Raz umiera jako dziennikarz piszacy nekrologi, innym razem jako sławny pisarz lub jako dziecko.  Jednocześnie zawsze pokazany jest inny etap jego relacji z przyjaciółmi i rodziną.

Zaletą komiksu jest jego strona plastyczna. Bliżniacy Moon i Bá wykonujali dobrą pracę przy rozplanowywaniu kadrów i rysowaniu postaci. Jednocześnie w połaczeniu z koolorystyczną pracą Dave'a Stewarta tworzy to bardzo dobre wrażenie, przypominające trochę Portugalię Cyrila Pedrosy.

Niestety z Pedrosą podobieństwa występują też na poziomie scenariusza. Oznacza to, że momoentami scenariusz popada w banał. Dobrym, przemyślanym scenom odpowiadają więc sceny nieudane, lub nawet pochodzące wprost z Coelho. Przykładem tego może być wielokrotnie wspminany w innych recenzjach cytat Dom jest czymś wecej niż budynek (...) Nie jest to jedyny przypadek takich mądrości w calym komiksie.

Z Pedrosą komiks wspólną też ma cenę. Nie wiem, czy rysunki wystarczą by komiks byl warty polecenia bez zastrzeżeń.

sobota, 23 sierpnia 2014

Ben Aaronovitch Księżyc nad Soho MAG Warszawa 2014


Po kilku latach czekania Mag wydał w końcu kilka miesięcy temu Rzeki Londynu. Książka została dobrze przyjęta przez właściwie wszystkich. Na sequel musieliśmy czekać znacznie krócej. Uważam, że było warto. Przeprszam też za zbytnie omawianie a zamało opinii wlasnych w tekście.

W obecnej książce najważniejszymi wątkami są dwa śledztwa prowadzone przez Petera. Pierwsze zaczyna się, gdy doktor Walid odnajdue niezwykłą wlaściwosć ciała zmarłego zwykłą śmiercią jazzmana Cyrusa Wilkinsona. Jego ciało zaczyna grać utwór Body and Soul. Drugie śledztwo jest konsekwencją wydarzeń rozpoczynających się pod koniec Rzek Londynu. Pojawiający się gwalciciel okazuje się nie być jedynym okaleczonym mężczyzną. Śledztwo naprowadza Petera na trop tajemniczej Białej Damy. Jednocześnie też zaczyna on romansować z Simone-byłą kochanką Wilkinsona. Pojawiają też się magoiwe inni niż Nigtingale. W przeciwienstwie do Rzek Księżyc nie jest już powieścią, którą można czytać samodzielnie. Wydarzenia z poprzedniej książki mają już swój wpływ na fabułę, co widać w fakcie zastąpienia Seawolla przez Stephanopulos. Jednocześnie też część wątków (i nowe postaci [zwłaszcza jedna bardzo ważna]) nie zostaje rozwinięta w tej książce, ale zapowiada ciąg dalszy.

Omawianie bohaterów u Aaronovitcha trzeba zacząć od Londynu, ktore to miasto dalej autor dobrze przedstawia. Obecnie głowną częścią miasta, w ktorej dzieje się akcja, jest oczywiście Soho. Ksiazka tym razem przedstawia nocne kluby,jazz, gangsterów i historię tej dzielnicy. W przeciwieństwie do poprzedniej książki autor koncentruje się na historii dwudziestego wieku. Świat magiczny opiera się dalej na pomyslacyh z poprzedniej iksiązki a same Rzeki pełnia minejszą rolę w książce z wyjatkiem Lady Ty.

Peter w obecnej ksiażce dalej pozostaje sobą. Z racji jazzowego charakteru dochodzenia większą wagę przyłożono do jego relacji z ojcem muzykim i matką. Jednocześnie też pomimo wcześniejszych zapewnień o sceptycyzmie i podejrzliwości znowu popelnia pewien błąd. Jedocześnie też caly czas musi ułożyć na nowo relacje z Lesley po wydarzeniach z poprzedniej ksiązki. Jednocześnie odkrywa też jaki wpływ na niego one wywarły.

Lesley odgrywa z tego samego powodu mniejszą rolę w wydarzeniach. Poświęcone jest jej kilka scen pokazujacych jej przygotowania do kolejnych operacji. Jednocześniena sam koniec dokonuje się też jedna ważna zmiana w tej postaci.

Nigtingale po poprzednich wydarzeniach również musi zmienioć swój sposób działania. Jego obrażenia powodują, że musi odgrywać on mniej aktywna rolę w magicznych śledztwach niż dawniej. Jednoczesnie po raz kolejny wspomniane są jego wojenne traumy. Pokazane są też jego relacje z resztakim magicznego świata Wielkiej Brytanii, czyli jego dawną szkolą czy ostanimi starymi magami. Rozszerzona zostaje też postać Molly.

W przypadku żadnej z postaci nie pojawił się jakakolwiek scena, ktora nie pasowalaby do ich rozwoju. Wszystkie Aaronovitch przedstawia dobrze i wiarygodnie. Fabuła powiesci jest też trochę lepiej poprowazona niż w poprzedniej, chociaż rozwiązanie wąktu jazzowego przychodzi nagle i niespodziewanie. Zakończenie powiesci jest jednak bardzo dobre. Dalej dobrze wychodzi przedstawianie elementów urban i fantasy w urban fantasy. Dobrze wychodzi też dalej Aaronvitchowi humor. Ksiażka dalej pozostawia chęć na poznanie dalszego ciągu. Polecam i czekam na Szepty pod Ziemią. 

PS. ZA CHWILĘ LĄDUJE NOWY DOKTOR 111 Jutro najpradowpodniej recenzja. Obiecuję, że będzie lepsza niż poprzednie. (Kiedy tekst się ukazał odcinek już jest nadawany, ale miogę obejrzeć go dopiero później)

niedziela, 17 sierpnia 2014

Stephen Vincent Benét Nad rzekami Babilonu Iskry Warszawa 1988


Jak już wcześniej pisałem, początkowo blog ten miał być głównie  o różnych znalezionych starych książkach, glównie fantastycznych. Jak widać, koncepcja się zmieniła. Jest to jeden z momentów, w których do niej wracam.  Zacznijmy od tego, że zbiór opiwadań fantastycznych z końca lat 80. z taką okładką moze zawierać absolutnie wszystko, nawet jeśli jest wydany przez Iskry. Moje początkowe oczekiwania co do jakości były więc zerowe. Bylem więc pozytywnie zaskoczony ponieważ opowiadania były dobre, a nawet okładka miała związek z treścią książki.  Ograniczę się tylko do opisania opowiadań. Mam nadzieję, że sam ich opis zachęci dfo poznania któregoś z nich.  Nie ma pomiędzy nimi zwiazku tematycznego, a same pochodzą ze znacznie bardziej obszernego zbioru.

Humorystyczny Doktor Mellhorn i Perłowa Brama to pierwsze z nich. Przedstawia ono losy bohatera po śmierci. Gdy dociera on do tytułowej Perłowej Bramy do Nieba, nie decyduje się przejść na drugą stronę nie odwiedziwszy wczesniej pacjenta. Szukając go, trafia do Piekła, gdzie zaprowadza reformy sanitarne. Nie jest to jednak koniec jego drogi po zaświatach.

Będący źródlem ilustracji na okladce Następca Tronu zaczyna się, gdy do Ameryki przyjeżdżadrygent słynący z dyrygowania ogonem. Zakochuje się w nim Tajska księżniczka. Jednoczesnie inny zakochany w niej chce pozbyć się kompozytora.

Grają capstrzyk to zbiór listów angielskiego  generała przebywającego u wód w Saint Philippe-des-Bains w latach 1788-1789. Poznaje on tam tajemniczego Sardyńczyka.

Nad rzekami Babilonu. to postapokalipsa. Narratorem w tej opowiesci jest syn kapłana. W tym świecie tylo kapłani mogą pobierać metal z Martwych Miejsc, a cywilizację zapomniano. Wyrusza on na podroż i trafia do miasta bogów.

sobota, 16 sierpnia 2014

Scott Lynch Kłamstwa Locke'a Lamory MAG Warszawa 2007



W przypadku  polecanych przez wszystkich cykli, których nie zacząłem czytać w momencie rozpoczęcia ich wydawania, mam często problemy z późniejszym ich rozpoczęciem. Wzmogły mi się one po dość średnich przeżyciach z pierwszym tomem Meekhanu lub coraz większym smutku przy czytaniu Gildiii Błaznów(żeby tak zmarnować wszystko, co dobre..).  Podobnie często znieczęcają porównania na blurbie sobierające najmniej pasujące książkiJednym z takich cykli byli Niecni Dżentelmeni. Ostatnio przeczytałem Kłamstwa... , pierwszy tom cyklu i debiut Scotta Lyncha. Bardzo mi się podobały. Postaram się (za krótko) o nich napisać.

Jesli chodzi o moje opinie na temat fabuły, to dobrym pomysłembyło przerywanie fabuły książki interludiami, obrazującymi rozwój Locke'a i innnych Niecnych Dżentelmenów, przez co można było dowiedzieć się, jak stali się osobami, którymi są.

W przypadku ksiązki już tak znanej nie będe opisywał już fabuły, ale tylko skupię się na kilku rzeczach które mi się najbardziej podobały. Pierwszą z nich jest Camorra. Lynchowi udało się opisać wiarygodnia żyjące miasto. Czerpiąc swoje inspiracje przede wszystkim z Wenecji, stworzył miasto które, mogło by normalnie funkcjonować. Lynnch opisuje dokładnie jego topografię i budowle. Pojawiają się przedstawiciele wszystkich tworzących je grup społecznych. Dobrze udało mu się też opisać jego życie codzienne i handlowe, od którego pochodzi jego system złodziejstwa. Dobrze udało mu się też opisać sposób zarządzania miastem i wpływ Tajnego Paktu na nie.

Lynchowi dobrze też wyszło włączenie innych elementów w jego świa. Magia u Lyncha też jest dobrze ugruntowana. Organizacja i sposób działania Więzimagów doskonale się z nim łączą. Dobrze właczona jest też alchemia i unikalne substancje.

Pochwalić trzeba też konstrukcję bohaterów. Lynchowi udało się stworzyć wiarygodne i dobrze rozwijające się postaci i dobrze opisać relacje między nimi.  Dobrze Lynchowi udałay się też humor i narracja. Napradwę dobrze. 

Wiem, że użyłem za wiele "dobrze", ale to naprawdę dobra ksiązka. I naprawdę warto ja przeczytać.